To, czego nie mówią Ci na MBA o przywództwie
Prowadzę warsztaty z liderami i ciągle słyszę tę samą opowieść – o bezsennych nocach, o niekończących się spotkaniach, które nic nie zmieniają, o frustracji, kiedy mimo najlepszych szkoleń z przywództwa i komunikacji, ludzie dalej nie współpracują tak, jak powinni.
Coś tu umyka uwadze. Coś, czego nie uczą na kursach MBA, a co zmienia wszystko w kwestii tego, jak ludzie ze sobą pracują.
Firmy są jak ludzie – też mają układ nerwowy
Kiedy uczono mnie zarządzania, traktowano organizacje jak maszyny – mówiono o procesach, optymalizacji, wydajności. Nikt nie wspomniał o tym, że firma to przede wszystkim zbiór żywych, oddychających ludzi, których ciała i układy nerwowe reagują na stres, konflikt i zmianę w bardzo pierwotny sposób.
Właśnie to odkrycie zmieniło całe moje podejście do pracy z liderami i organizacjami.
Wyobraź sobie taką sytuację: ogłaszasz w firmie dużą zmianę organizacyjną. Masz świetną prezentację, dane finansowe się zgadzają, logika jest niepodważalna. A mimo to czujesz, jak przez salę przechodzi fala oporu i niepokoju. Ludzie kiwają głowami, ale ich ciała mówią co innego.
Co się dzieje?
Ich układy nerwowe właśnie przeszły w tryb obrony. Nie dlatego, że Twój plan jest zły, ale dlatego, że ludzkie ciało reaguje na niepewność jak na zagrożenie. To nie jest „opór wobec zmiany” – to biologiczna reakcja ochronna, która wyewoluowała, by nas chronić.
Kiedy to zrozumiesz, zmienia się wszystko. Zamiast frustrować się „irracjonalnym oporem”, zaczynasz pracować z tymi naturalnymi reakcjami, a nie przeciwko nim.
Dlaczego świetni eksperci są kiepskimi liderami zespołów (i co z tym zrobić)?
Znam mnóstwo genialnych specjalistów, którzy zostali awansowani na stanowiska kierownicze i… cierpieli. Ich zespoły też. Ja sam byłem takim przypadkiem – świetnym fachowcem, który nagle musiał zarządzać ludźmi i nie miał pojęcia, dlaczego wszyscy są tacy trudni.
Problem? Nikt nie powiedział nam, że 70% przywództwa to nie zarządzanie zadaniami, tylko tworzenie bezpiecznej przestrzeni dla układów nerwowych ludzi w naszych zespołach. Kiedy ludzie czują się bezpiecznie – ich ciała, nie tylko umysły – zaczynają współpracować, być kreatywni, brać odpowiedzialność.
Ale kiedy ich układ nerwowy jest w ciągłym alarmie (co w dzisiejszych firmach jest epidemią), ich mózgi dosłownie tracą dostęp do obszarów odpowiedzialnych za innowację, współpracę i złożone myślenie.
Jeden z moich klientów, CEO średniej wielkości firmy technologicznej, powiedział mi kiedyś: „Michał, wydałem fortunę na innowacyjne warsztaty, a mój zespół dalej nie wymyśla przełomowych pomysłów. Co jest z nimi nie tak?”
Nic nie było „nie tak” z jego ludźmi. Po prostu ich układy nerwowe były tak przeciążone ciągłą presją i pośpiechem, że fizycznie nie mogły tworzyć nowych połączeń neuronalnych potrzebnych do innowacji.
Kiedy zaczęliśmy pracować nad zmianą środowiska na takie, które uspokaja układy nerwowe zamiast je alarmować, innowacje pojawiły się same – jako naturalny stan umysłu, który nie jest w trybie przetrwania.
Po czym poznasz, że Twoja firma ma problem z układem nerwowym?
Firmy nie mają oficjalnej diagnozy „przeciążony układ nerwowy”, ale mają mnóstwo symptomów, które na to wskazują:
- Ludzie przytakują na spotkaniach, ale potem i tak robią po swojemu
- Pojawia się dużo konfliktów, często o drobnostki
- Innowacyjne pomysły są rzadkością, mimo zachęcania do nich
- Wdrażanie zmian trwa wiecznie i napotyka ciągły opór
- Komunikacja jest formalna, ostrożna, pełna ukrytych agend
- Spotkania są długie, ale mało produktywne
Rozpoznajesz coś? Wszystkie te problemy mają wspólne źródło – zbiorowy układ nerwowy firmy jest w stanie chronicznego przeciążenia.
Język, który leczy – najprostsze narzędzie, które masz zawsze przy sobie
Najpiękniejsze jest to, że masz już przy sobie potężne narzędzie, które może zacząć zmieniać tę dynamikę – Twój język i sposób, w jaki mówisz.
Słowa, których używamy, mają namacalny wpływ na stan fizjologiczny naszych ciał. Mogą wywołać falę niepokoju albo głębokie poczucie bezpieczeństwa. Mogą zablokować kreatywność albo ją uwolnić.
„Czuję, jak mój żołądek się zaciska, kiedy zaczynasz mówić o budżecie.” „Moje ramiona są spięte, kiedy mam wrażenie, że nie słyszysz mojej perspektywy.”
Tak proste obserwacje mogą otworzyć drogę do rozmów, które wcześniej nie mogły odbyć – o tym, jak każda z osób czuje się niewidziana i niesłyszana, mimo pozycji władzy. Ta świadomość ciała i języka, który ją wyraża, zmienia relację, a wraz z nią – funkcjonowanie całego zarządu.
Czym konkretnie mogę Ci pomóc?
Pracuję z liderami i organizacjami, którzy chcą przejść od chronicznego stresu do efektywnej współpracy. Nie oferuję gotowych recept, bo każda organizacja jest inna. Zamiast tego, pomagam rozpoznać unikalne wzorce funkcjonowania Twojego zespołu i znaleźć punkty, gdzie niewielkie zmiany mogą przynieść największą różnicę.
Jak zacząć?
Może myślisz: „Brzmi świetnie, ale jak mam to zastosować w moim pełnym wyzwań, chaotycznym środowisku pracy?”
Zacznij od najprostszej rzeczy – zauważania.
Następnym razem, gdy będziesz na trudnym spotkaniu, zwróć uwagę na swoje ciało. Czy Twój oddech jest płytki? Czy Twoje dłonie są zaciśnięte? To są sygnały, że Twój układ nerwowy przechodzi w tryb obrony.
Teraz spójrz na innych – czy widzisz napięte ramiona, skrzyżowane ręce, uciekający lub nieobecny wzrok? To ich układy nerwowe również przechodzą w podobny stan.
To pierwszy krok – zauważenie, co dzieje się na poziomie ciała, zanim jeszcze padną słowa.
Drugi krok? Spróbuj nazwać to, co widzisz, bez oceny:
„Zauważam, że wszyscy siedzimy spięci gdy rozmawiamy o nowym projekcie. Trochę, jakby wszystkim siadł słoń na klatce piersiowej. Chyba wszyscy jesteśmy tą zmianą nieźle przeciążeni. Czy ja dobrze to czuję?”
Ta prosta obserwacja może zmienić dynamikę spotkania z konfrontacyjnej na badawczą. Z walki na wspólne poszukiwanie.
Indywidualna praca z liderami
Jako lider, jesteś regulatorem układu nerwowego swojego zespołu – Twój stan emocjonalny i fizyczny wpływa na wszystkich wokół, czy tego chcesz czy nie. W pracy indywidualnej pomagam:
- Rozpoznać Twoje osobiste wzorce reagowania na stres i presję
- Nauczyć się szybkich technik regulacji, które możesz stosować nawet w środku trudnego spotkania
- Zidentyfikować „gorące punkty”, które najłatwiej wyprowadzają Cię z równowagi
- Rozwinąć język, który buduje połączenie zamiast wywoływać obronność u innych
Pracowałem z CEO, który miał tendencję do wybuchania gniewem na spotkaniach zarządu. Nie wiedział, że za każdym razem, gdy to robił, mózgi jego współpracowników dosłownie traciły zdolność do racjonalnego myślenia. Nauczenie go rozpoznawania wczesnych sygnałów nadchodzącego wybuchu i znalezienie alternatywnych sposobów wyrażania frustracji zmieniło dynamikę całej organizacji.
Praca z zespołami: budowanie wspólnego języka i bezpieczeństwa
Z zespołami pracuję nad:
- Stworzeniem wspólnego języka do rozmawiania o trudnych tematach bez wywoływania fal obrony
- Rozpoznawaniem niewidocznych wzorców, które blokują efektywną współpracę
- Nauką regulacji grupowej – jak zespół może wrócić do równowagi po stresujących sytuacjach
- Transformacją konfliktów z walki w źródło głębszego zrozumienia i innowacji
Jeden z moich ulubionych przykładów to zespół w firmie farmaceutycznej, który był znany z dobrej atmosfery atmosfery i nie do końca jawnej komunikacji. Po warsztatach nie tylko poprawili komunikację, ale też zaczęli wprowadzać innowacyjne rozwiązania, bo wreszcie czuli się wystarczająco bezpiecznie, by ryzykować dzielenie się niedopracowanymi pomysłami.
Wspieranie procesów transformacji z poszanowaniem układu nerwowego
Zmiana organizacyjna to ogromne obciążenie dla układów nerwowych wszystkich zaangażowanych. Pomagam:
- Zaprojektować procesy zmian, które uwzględniają naturalne reakcje obronne
- Wspierać liderów w utrzymaniu własnej równowagi podczas prowadzenia innych przez niepewność
- Tworzyć przestrzenie na integrację i przetworzenie trudnych doświadczeń związanych ze zmianą
- Zbudować nowe wzorce interakcji, które lepiej służą celom organizacji
W firmach często największym wyzwaniem nie są kwestie techniczne czy finansowe, ale ludzkie – strach, niepewność, utrata poczucia przynależności. Praca nad tymi „miękkimi” aspektami w rzeczywistości decyduje o powodzeniu całego procesu, bo ludzie, którzy czują się bezpiecznie, są zdolni do znacznie efektywniejszej adaptacji.
Czy to podejście jest dla Ciebie?
To podejście nie jest dla każdego.
Najlepiej sprawdza się dla liderów i organizacji, które:
- Są gotowe spojrzeć pod powierzchnię problemów komunikacyjnych i organizacyjnych
- Dostrzegają związek między dobrostanem ludzi a wynikami biznesowymi
- Chcą budować długofalową odporność organizacyjną, nie tylko doraźne rozwiązania
- Są otwarte na eksperymentowanie z nowymi podejściami, nawet jeśli początkowo wydają się niekonwencjonalne
Ten sposób pracy nie przynosi natychmiastowych efektów jak niektóre interwencje czy szkolenia. To bardziej jak nauka nowego języka – wymaga czasu i praktyki, ale gdy już go opanujesz, otwiera przed Tobą możliwości, o których wcześniej nawet nie marzyłeś.
Zaproszenie
do rozmowy
Jeśli cokolwiek z tego, co przeczytałeś/aś, wydaje Ci się znajome lub intrygujące, zapraszam do krótkiej, niezobowiązującej rozmowy. Możemy zobaczyć, czy moje podejście odpowiada na wyzwania, z którymi się mierzysz i czy jest dopasowane do Twojego stylu pracy.
Nie będę Cię przekonywał, że mam magiczne rozwiązanie na wszystkie problemy. Zamiast tego, podzielę się szczerą opinią, czy i jak mógłbym Ci pomóc, bazując na moim doświadczeniu z podobnymi sytuacjami.